Rodzice zebrali się koło 10.00, a my posprzątaliśmy po śniadaniu i zebraliśmy się na zakupy. Pojechaliśmy i pierwsze co, to wpakowaliśmy się w niesamowite korki. Mało nie umarłam w tym samochodzie. Tragedia. Kiedy już dojechaliśmy na miejsce i się zaparkowaliśmy, weszliśmy do sklepu. I pierwsze co się rzuciło w oczy, to te niemiłosierne kolejki. No to jak wyjdziemy stąd o 17.00, to będzie naprawdę dobrze. Wyruszyliśmy na zakupy, a musieliśmy zrobić spore, bo naprawdę lodówka wyglądała, jakby tornado przez nią przeszło. Stanęliśmy do tej długaśnej kolejki i odstaliśmy swoje.
O Chryste, jaka ja byłam zmęczona. O dziwo z powrotem nie było już takich korków. Spokojnie wróciliśmy i właśnie wypakowywaliśmy zakupy, kiedy stanął koło nas Tomek. O widzę, że gołąbeczki zakupy zrobiły. To może ja bym się na kawkę wprosił. Nie miałam ochoty oglądać tego człowieka. Postanowiłam mu się postawić. Tomek, co Ty sobie myślisz? Myślisz, że możesz nas nękać kiedy chcesz i o której chcesz? Trochę się bałam, że dostanę, ale mówiłam dalej. Daj nam wreszcie żyć spokojnie.
|