Panikara
Tak, jak zawsze przeżywam zanim jest powód. Marcin jakby usłyszał, że boję się jego rodziców, to chyba by padł. Ja od zawsze byłam ubóstwiana przez jego rodziców. Wiadomo, że odkąd zaczęliśmy się przyjaźnić, to i się odwiedzaliśmy. Od samego początku, kiedy przyszłam do niego do domu, jego rodzice myśleli, że jestem jego dziewczyna. Powiedzieli mu nawet, że jeśli chce, to oni już mogą udzielić mu błogosławieństwa. Bo drugiej takiej kobiety nie znajdzie. Ponoć strasznie byli zawiedzeni, kiedy dowiedzieli się, że my jesteśmy tylko przyjaciółmi, a nie parą. Cały misterny plan co do naszego ślubu, mieszkania i ich wnuków upadł. Strasznie narzekali, kiedy Marcin przyprowadzał do domu kolejne dziewczyny, lub kiedy mówił, że wychodził, bo się umówił. Za każdym razem padało pytanie czy z Weroniką. Rodzice Marcina byli mną zachwyceni, a ja się przejmowałam, czy zaakceptują to, że jesteśmy razem. No wariatka totalna. Jakby nie patrzył. Dziewczyny mają rację. Za dużo przeżywam. Przy najbliższej okazji przyznam im rację. Ale się ucieszą.