Z dwojga złego, lepsza była ta noga w gipsie, niż jakieś poważne uszkodzenie kręgosłupa. No, a to że jesteśmy razem, to też nie do końca nasza zasługa. Oczywiście trzeba było nas na siebie wepchnąć, bo dzieci nie potrafią same. To jest aż normalnie śmiechu warte. Monice i Pawłowi jakoś tak szybko poszło. Wiedzieli, że są dla siebie i nie mieli problemu, żeby to sobie powiedzieć. A my, sierotki takie, czuliśmy, że jesteśmy dla siebie, ale nie było opcji, żeby to sobie powiedzieć. Straciliśmy mnóstwo czasu osobno.
Ale teraz musimy to szybciutko nadrobić. Rodzice tylko się uśmiechali. Ale nie zrobiła się chociaż mniej uparta, czy tak? A skąd, mamuś. Dlaczego ja mam ustępować jak mam rację. No i widzisz chłopie, powiedział tata. Widzisz, co będziesz miał do końca życia. Moja żona może coś na ten temat Ci powiedzieć, bo ja mam taki charakter, że zawsze chcę mieć wszystko po swojemu. Także może Ci powiedzieć jak sobie z tym radzić. I zaczęliśmy się nabijać. To z charakteru taty, to z mojego. Popołudnie minęło bardzo sympatycznie.
|